Niematerialny początek i koniec

Zwykliśmy przyjmować początek nowego roku jako inaugurację różnych innowacji w naszym życiu. Czasem także koniec czegoś niekoniecznego będącego powodem do chwały. Czy, gdy jesteśmy już ze wszystkiego w życiu w miarę zadowoleni, warto z czegoś zrezygnować, by coś zupełnie nowego zacząć?

Zwykliśmy nie dyskutować na co dzień z zasadą zachowania materii. Mówimy często „nic w przyrodzie nie ginie” i jak chwilę pomyśleć, zasada ta może mieć odniesienie także do życia domowego, wewnętrznego czy duchowego. Gdy coś kończymy, zaczyna się coś innego. Ludzie umierają, inni się rodzą. Kończymy bliskie związki z ludźmi, w ich miejsce pojawiają się nowi ludzie. Przestajemy pływać, by co tydzień chodzić na tańce.

A potem mijają miesiące, znów idzie huczny Sylwester i stajemy przed lustrem z pytaniem: co ja w sobie mogę na nowy rok poprawić? Co ulepszyć? Co zmienić? Jaką obrać nową dróżkę, niekoniecznie na skróty?

Mam propozycję. Jak zwykle do odrzucenia, ale jednak z wielką sugestią, aby stała się sprawą do przemyślenia. Myślę tu o koncepcji pewnego śmiałego i niepopularnego w dzisiejszych czasach wyzwolenia się od prymatu materii.

Czy zjedzenie obiadu w drogiej restauracji daje więcej szczęścia, niż ugotowanie smakowitego dania z przyjaciółmi i rodziną w domu? Czy kupienie pięćdziesiątej pierwszej pary butów faktycznie uczyni z nas godnymi pożądania i miłości księżniczkami? Czy wyposażenie się w najnowszy model jakiegoś elektronicznego sprzętu i ewentualny podziw w czyichś oczach da nam satysfakcję na dłużej niż pół godziny?

Myśląc o życiu u siebie, na własnym małym poletku, warto zapuścić wodze wyobraźni w obszary spraw, które mogą być kupione za te same pieniądze, co urocze, lśniące do niczego niezdatne renifery ze złota lub fikuśne marynarki z dobrych sklepów, z fajnymi metkami w wielu odmianach.

Co to takiego mogłoby być? Podróż marzeń, ufundowanie stypendium dla dzieciaka niezamożnych znajomych, zabranie córki do pięknego miejsca, gdzie wreszcie przez parę dni zdążycie się po kilku latach życia na innych orbitach po prostu zaprzyjaźnić? A może niech te jakieś grosze zarobione procentują po prostu, byśmy na starość mogli podróżować i zwyczajnie odpoczywać po uczciwych latach ciężkiej pracy?

To może się wydać głupie. Dziecinne. Bez logicznego uzasadnienia. Ale przemyślcie to, proszę. Zawsze przecież zdążycie sobie coś kupić, gdy ciśnienie będzie nie do wytrzymania.

ZK

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s