Dylemat ze Świętym w tle

Wkrótce Boże Narodzenie, wraz z którym wielu z nas – szczęśliwych rodziców kilkuletnich pociech – stanie przed dylematem rozsądnego rozwiązania kwestii istnienia i działalności Świętego Mikołaja. Ale dylematy o podobnym charakterze spotykają nas też czasem podczas pracy nad kolejnymi numerami firmowych magazynów custom publishing.

Dla rodziców to problem aktualny od dawna; jak długo i w jaki delikatny, a zarazem taktowny sposób, utrzymywać swoje dziecko lub dzieci w przekonaniu, że Święty Mikołaj działa realnie i że to On właśnie jest pomysłodawcą i ofiarodawcą licznych kolorowych paczek, które radośnie wyciągamy spod choinki. Wiara naszych pociech w ten Gwiazdkowy Cud jest wzruszająca i naiwna, jak ich małe główki. Zdarzyło mi się jednak spotkać z opinią, że podtrzymywanie tego mitu jest zupełnie niewychowawcze i w dodatku nieuczciwe. Że o wiele rozsądniejszą koncepcją jest mówienie dziecku od początku, że prezenty dostaje od rodziców, dziadków, cioć i wujków, zaś Święty Mikołaj to historyczna postać, którą w brzydki sposób przerobiono w zażywnego jegomościa w czerwonej czapce z pomponem do potrzeb brutalnego marketingu.

Trudno mi oceniać, która z tych racji jest niepodważalnie słuszna. Pozostaję na razie pełna wahania i mówię mojej sześcioletniej córeczce uczciwie, że zdarzają się Mikołaje-przebierańcy, ale prawdziwy Święty istnieje, tylko trudno go zobaczyć, bo jest postacią uduchowioną i tajemniczą. Czy to też jest uczciwe? Nie wiem, ale głęboko wierzę, że do przeżycia szczęśliwego dzieciństwa potrzebujemy tajemnic, niedopowiedzeń, ale także… rozczarowań. Takich, że pewne rzeczy okazują się trochę inne, niż przypuszczaliśmy…

A jak mikołajowy dylemat ma się do redagowania firmowych magazynów? No, cóż, pewnie się Państwo domyślają… Chodzi o pewne fakty czy opinie, które chcielibyśmy naszym czytelnikom przekazać w nieco łagodniejszej, niż rzeczywista, formie. Kiedy mowa o trudnych transformacjach, masowych zwolnieniach, cięciu kosztów itp. Czy powinniśmy czytelników naszych gazetek trochę chronić przed brutalną prawdą, podawać im ją zapakowaną w upominkowy papier, dodawać jako bonus czekoladę na osłodzenie łez? Czy może zdecydowanie uczciwsze jest wykładanie wszystkiego wprost, nawet, jeśli ma się to okazać bolesne?

Nie odpowiem na to pytanie. Podobnie, jak nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie, kiedy zdradzę mojej córeczce, że prezenty od Mikołaja sama pakuję w kolorowe papiery, kiedy ona już śpi…

ZK

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s