Prognoza dla wczasowiczów (i babci)

Czas kanikuły skłania nas często do poznawania rejonów świata, gdzie pewne obyczaje wydają nam się nieco egzotyczne, a inne oceniamy jako wynikające z wyrachowania „tubylców” wobec przyjezdnych…

Wybrzeże Morza Śródziemnego. Wypoczywam cudnie, choć jest tu ciepło. Ba, gorąco, tak naprawdę. Ale rzadko to czuję, bo wszystkie pomieszczenia, a także autobusy, autokary i taksówki mają naprawdę bardzo sprawnie działającą klimatyzację.

„Może i niebo ostro lśni, dobrze mi, ach, jak dobrze mi”: woda jest ciepła, leżaki wygodne, a jedzenie to prawdziwa orgia smaków. Przesyt ilości, barw i aromatów. Gdyby nie wielogodzinne kąpiele w basenie, trzeba by potem długo pracować nad powrotem do wagi sprzed wyjazdu. Ale na miejscu jest fitness club. Jest też gabinet SPA – można wziąć odchudzający masaż. Można poprawić zaokrąglony owal twarzy nową fryzurą – w hotelu usytuowano także salon fryzjerski.

Czasem nuda trochę dręczy na leżaku, więc z recepcji biorę darmowe gazetki dla gości hotelowych. Dusza redaktorska wietrzy zawodowe smaczki – zgarniam więc wersje we wszystkich językach, których kiedykolwiek liznęłam w żmudnym procesie edukacji. A tu dla każdego turysty informacje z jego własnego regionu, no i garść wieści ogólnych ze świata. Tylko lokalnych jakoś nie widać? Tak, bo po co niepokoić rozleniwionego wczasowicza wiadomością, że przedwczoraj ziemia się trochę pod nami zatrzęsła, a kilometr od hotelu płoną lasy… A nuż by się przestraszył i wrócił do domu? A wtedy kurek z euro się delikatnie przykręca, więc…

…nie proszą tutaj, bym odkręcała kurki z wodą tylko do połowy. O tym, że nie jest z jej zapasami najlepiej informuje jedynie subtelna nalepka w kilku językach, umieszczona na lustrze w łazience: „Woda to skarb, chrońmy ją!” Jeśli ktoś jest odporny na tego rodzaju delikatne sugestie, kąpie się bez opamiętania, a prysznic bierze za każdym razem, gdy choć trochę się spoci.

Refleksja przychodzi, gdy po wyjściu z basenu zauważam na nogach białe smugi. Czemu woda jest taka biała? Pływam w okularkach, a przed moim nosem sporo śmieci z trawy. Jest i plama z piany na wodzie. A pod wodą? Widać coraz mniej, bo woda niezbyt jest przezroczysta… Czemu? Sporo w niej chloru, bo chyba działa tu obieg zamknięty. Kierownictwo hotelu dobrze zna cenę słodkiej wody, importowanej tu na statkach z kontynentu. Więc skwapliwie korzysta z maksymy: woda to skarb…

Pamiętają Państwo taką piosenkę Wojciecha Młynarskiego: „ale fakt ten się nie stanie dla babci udręką, bowiem się drukuje dla niej oddzielne pisemko”? I dalej: „Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy.” W luksusowym hotelu, pięknym krajobrazie wypoczęłam naprawdę cudnie. Fakt, że przez dwa tygodnie byłam „babcią” (która cieszy się, nie znając niewygodnych faktów i czyta specjalnie przygotowane gazetki) dotarł do mnie właściwie dopiero kilka dni po powrocie. Gdy przemyślenia się skrystalizowały…

ZK

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s