Jak kwietniowa pogoda (2)

Niebezpieczne zachwianie wiosennego optymizmu może wywołać także, jakże przyjemna i radosna z pozoru, wizyta u fryzjera, gdzie wybieramy się, by zafundować sobie nową fryzurę.

Pani Kasia (Krysia, Mariola, Irenka…), przeczesując nasze włosy, rzuci mimochodem na przykład, że warto im zafundować silną kurację odżywczą po zimie, bo katastrofalnie zniszczyły się od czapek i kapeluszy. Mężczyzna zapytałby rzeczowo: a ile taka kuracja kosztuje? Kobieta wraca do domu i spędziwszy mroczny kwadrans przed lustrem, dochodzi do wniosku, że przez zimę zestarzała się i zbrzydła.

Tyle ciało. A wiosenna dusza? No, cieszy się, cieszy się ogromnie, ale… Jakie ale? Niektóre z nas nie noszą ani na prawej, ani na lewej dłoni obrączki. A tu wielkimi krokami nadchodzi maj – czas, gdy widoku zakochanych par na ławkach i w kawiarniach nie da się uniknąć. Gdy nie sposób nie usłyszeć, jak koleżanki z biura planują krój sukni ślubnej na czerwiec i kompletują weselną listę gości. Tu nie chodzi o płaską zazdrość. To ten wielki smutek w sercu, że mój zegarek na przegubie wciąż tyka, a ten przegub co roku ma coraz to bardziej zmęczoną życiem skórę…

On tak sobie tyka i tyka, a tu ptaki już uczą swoje młode pierwszych lotów. A mąż robi świetną karierę, ja także, kredyt za mieszkanie spłaca się jako tako i mamy w tym mieszkaniu taki mały pokoik, na razie niezbyt starannie urządzony. Bo ten ktoś mały, kto miał tam zamieszkać, nie pojawił się wcale na świecie. I dlatego wiosenne ptasie nauki lotów cieszą nas już trochę mniej. I często robi się w sercu pusto, a w duszy smutno…

Dlaczego Pan Bóg tak to wszystko zmajstrował? Czemu w kobiecej duszy niemal zawsze zamiast: „tak, tak, tak!”, słyszymy: „tak, ale…”? Dlaczego czasem nie potrafimy wytłumaczyć nie tylko naszemu mężowi czy narzeczonemu, ale i samej sobie, o co nam tak naprawdę chodzi? I skąd zawsze bierze się to „ale”, nie dające się racjonalnie uzasadnić?

No cóż, zwykle bywam skora do łatwego dawania odpowiedzi na różne pytania, które tu stawiam. Dziś moja odpowiedź musi być trochę kwietniowo żartobliwa, bo tej prostej i logicznej po prostu nie znam. Więc pewnie dzieje się tak po to, by nasi „brzydcy” panowie mieli z czego żartować… I czego zupełnie nie rozumieć.

ZK

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s