Figielki wiosny

Już przyszła, już „była w ogródku, już witała się z gąską”… To my byliśmy tą gąską, cieszyliśmy się z jej nadejścia. Tym boleśniej przeżyliśmy chwilę, gdy po krótkim powitaniu wycofała się z powrotem do Afryki. Mówię, oczywiście, o wiośnie.

Na początku marca wszyscy byliśmy jej nadejścia bardzo spragnieni. Co prawda tegoroczna zima nie skatowała nas bardzo; była krótsza i mniej ziębiąca, ale nie znaczy to, że nie chcieliśmy jej już pożegnać. Gdy więc śnieg definitywnie stopniał, słupek rtęci wybił się ponad podziałkę z cyfrą 5, a na niebie pojawiło się optymistyczne słońce, wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Ptaki zaczęły śpiewać, na skwerkach pojawiły się krokusy i przylaszczki, a bez wypuścił masywne, soczyście zielone pąki.

Nie wiem jak Państwo, ale ja tę porę roku uwielbiam. Od razu ubywa mi metryki kilka czy nawet kilkanaście lat, a firmowe koleżanki powątpiewająco komentują moje, zbyt pospieszne według nich, pożegnanie z kozaczkami. Chce mi się biec na pola, wdychać zapach wiosny, budzącej się do życia natury.

To wszystko jest prezent od wiosny, która – jak sądziłam – już przyszła. Ale, o zgrozo, okazało się, że moja radość była przedwczesna. Kiedy wczoraj spojrzałam na zaokienny termometr, czerwona linijka nieśmiało dobijała czwórki. W dodatku w codziennym, porannym pośpiechu zapomniałam nakrycia głowy, czego przyszło mi potem słono żałować.

Poczułam się oszukana i zawiedziona. Coś mi dano prawą ręką, a po krótkiej radości, lewą zabrano. Przyszło i szybko uciekło. Uciekła moja wiosenna radość. I chociaż wiem, bo tak przecież jest co roku, że w końcu przyjdzie na dobre i to może całkiem niedługo, stałam się ofiarą uczucia zawodu i rozczarowania.

W codziennej pracy też często, niestety, doznajemy tego uczucia. Ktoś coś nam obiecuje; projekt na termin, telefon o konkretnej godzinie, pomoc w przygotowaniu prezentacji. Wierzymy w te obietnice, bo przecież ich realizacja należy do zasad dobrej współpracy. Wiemy, że korzyści z dotrzymywania słowa są obustronne. Wiemy w końcu, że dotrzymać słowa to być człowiekiem solidnym, uczciwym – ale także – dobrze wychowanym. Że to nie tylko jest miłe dla innych, ale się po prostu opłaca.

Dlaczego tak często w naszym życiu zawodowym zdarza nam się spotykać z sytuacjami, w których te reguły są łamane? Proszę mi tylko nie mówić, że to ta kapryśna wiosna. Jej będę bronić do końca, choć mnie skrzywdziła, jako jej zagorzała fanka.

ZK

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s