Skutki teorii o płci mózgu…

…są porażające. Nie dlatego, że trudno im odmówić racji. I nie dlatego, że przekonanie o wyższości mózgu mężczyzny i danych mu dzięki temu prawach na przestrzeni wieków wyrządziło kobietom sporo krzywdy. Wydaje mi się, że to zmiana tego nastawienia, dokonana w sposób nadto rewolucyjny, wyrządziła kobietom jeszcze więcej szkód.

I te słowa piszę wcale nie po to, by dodać kobietom animuszu. One go mają w XXI wieku dość. Zaryzykuję nawet opinię, że nadto.

Pewne porządki społeczne trwały przez tysiąclecia. Kobiety były w nich, oceniając to w dużym uproszczeniu, na drugim planie wydarzeń, przemian, decyzji. To im zbrzydło. Sufrażystki i feministki postanowiły to zmienić. Była w tym poczuciu niesprawiedliwości determinacja i siła. I pewnie trochę racji. Piszę „pewnie” i „trochę”, bo, moim zdaniem, potem te szlachetne kobiety poszły ze swoją manifą o dwa kroki za daleko.

Pewne zawiłości w damsko-męskich relacjach wynikają bowiem tylko z biologii (płeć mózgu!). Ale cała reszta eskalacji napięcia narasta z każdym kolejnym dziesięcioleciem jako efekt tych właśnie, podjętych ze szlachetnych pobudek, lecz nieprzemyślanych, działań.

Dziewczyny, gdzieśmy wlazły? Czego szukamy aż w „nienaszych” tyle lat rejonach? Lubimy strzelać, polować i rządzić? Tak! – zawołają niektóre z pań. Tak, ale nie do końca, powiedzą ciszej inne. Wcale, ale to nie jest trendy tak myśleć – szeptem dodadzą pozostałe. Myślicie, że te z trzeciej grupy są garstką porażająco nieliczną?

A ja myślę, że nie. Tu, gdzie wlazłyśmy i usiadłyśmy na tronach tak samo szerokich i skutecznych jak męskie, czujemy się tylko trochę szczęśliwsze. A jak pogrzebać głębiej i szczerzej, to wcale.

Nie przestałyśmy bowiem, jako istoty jedyne w naszym gatunku, mieć w naturę wpisanej zdolności noszenia i wydawanie na świat „naszych młodych”. Nie przestałyśmy w naszych biologicznie kobiecych mózgach oczekiwać od mężczyzn opieki i zachwytu (nade wszystko jednak naszym ciałem, wcale nie mózgiem). Nie przestałyśmy, gdy trudno nam z czymś siłowo (fizycznie), szukać wzrokiem mężczyzny lub młodego chłopaka do pomocy. Czemu nie prosimy o to np. krzepko wyglądającej czterdziestolatki?

I to się raczej nie ma szansy zmienić. A jednak kultura naszego wieku wtłacza w nas poczucie, że mamy prawo, a nawet obowiązek: rozwijać swój intelekt (nie zaniedbując jednak oczywiście piękna ciała!), piąć się po szczeblach kariery, zajmować nie nasze dotąd rejony (nawet jeśli nie czujemy się tam superluzacko) i nareszcie – jeśli się nam to nie udaje – uważać za winowajców mężczyzn.

By potem na bajecznie drogiej (stać nas już przecież!) kolacji z przyjaciółkami płaczemy sobie nawzajem w mankiety (jeszcze nie ma w nich złotych spinek i nie zawsze nosimy krawaty, ale moda wciąż szuka nowych rozwiązań, więc cierpliwości!), że oni nas nie rozumieją. Że nie dość o nas dbają! Że nie potrafią zaspokajać naszych, z roku na rok rosnących, potrzeb. Że są niemęscy!

Czy pozwalamy im na to? Czy dałyśmy im poczuć, że pięknie im towarzyszyć naszemu pięknu w ich sprawdzonych, tradycyjnych i wcale niebezsensownie właśnie im przeznaczonych rolach? Nie! Za to łykamy preparaty, by cieszyć się bardziej i częściej tym, co podobno tylko ich dotąd odpowiednio i wystarczająco cieszyło! Po nich cieszy to już coraz mniej. Włazimy na ich trony, zrzucamy ich stamtąd, niszczymy ich poczucie wartości. A potem mamy pretensję, że go im brak! I że nas nie doceniają!

A dlaczego mieliby w nas cenić to, co było ich domeną? Oni nas wcale nie prosili o tę zmianę. Nie dlatego, że chcieli nas spychać do roli swoich sprzątaczek, praczek, nianiek swoich dzieci. Myślę, że chcieli (i nadal chcą) nas podziwiać, nieść nam zwierzę z polowania, kwiaty z łąki, błyskotki z łupów wojennych. I namiętność, która w nich kiełkowała, gdy wracali do nas zwycięzcy i stęsknieni z tych bitew.

A skoro same sobie upolujemy, same sobie wybierzemy kwiaty z dalekich wypraw, same przepędzimy najeźdźców… dlaczego nadal chcemy ich namiętności i oddania? Przeceniłyśmy ich cierpliwość i zdolność do akceptowania wszystkiego.

Nie można komuś zabrać pistoletu, a potem kazać strzelić w środek tarczy.

ZK

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s