Z planem czy bez?

Gdy myślimy o naszej pracy zawodowej, to raczej pytanie retoryczne. Wiadomo, firmy mają biznesplany, zadania, swoje działania muszą projektować z dużym wyprzedzeniem. A także z optymizmem i wiarą, że sukces można osiągnąć jako wynik uczciwej roboty. A jak to wygląda w naszym życiu jako jednostek? Czy warto żyć z planem raczej krótko- czy długofalowym? Czy warto plan zawodowy żenić z planem prywatnego życia?

Nie, nie będzie tu recepty. To tak, jakby powiedzieć: jeśli jutro będzie słońce, Pani życie po kres dni wypełni radość i szczęście na wszystkich płaszczyznach. Wiadomo, że to niemożliwe.

Znają natomiast Państwo na pewno wiele historii, które można by złożyć w tom, zatytułowany „Planowanie przyszłości a poczucie osobistego szczęścia”. Opowiem Państwu trzy. A potem zadam dwa pytania.

Casus I: Anielka
Dziewczyna jest piękna, dobra i ma poczucie humoru. Przy tym inteligentna, wysportowana, bogata w pasje i talenty.
Jej plan: małżeństwo, dzieci, satysfakcjonująca praca, nieprzeszkadzająca w wiciu ciepłego gniazda.
Realizacja: podczas studiów poznaje partię idealną, pobierają się, pojawia się dziecko. Warunki materialne świetne, pozwalają Anielce, po odchowaniu dziecka, dokończyć edukację. Praca jest dobra, nie bardzo przeszkadza.
Błąd w świetlanej wizji: Mąż w praktyce dnia codziennego okazuje się daleki od ideału. Życie z nim to pasmo wpadek i rozczarowań.
Skutek: Anielka rozstaje się z mężem, a jej receptą na szczęście okazuje się ciekawa praca, wychowywanie samotnie jednego tylko dziecka i serdeczne kontakty towarzyskie. Anielka przechodzi burze z podniesionym czołem i, choć jej poczucie szczęścia zachwiało się, nie umiałaby powiedzieć, że jest nieszczęśliwa.

Casus II: Wojtek
Chłopak niegłupi, przystojny i zadbany. Ma niezły gust, a już zwłaszcza głębokich doznań estetycznych dostarcza mu widok kobiet idealnych.
Jego plan: Po studiach, zgodnych z talentami i zainteresowaniami, znaleźć bardzo dobrze płatną pracę i, oczywiście, tę idealną niewiastę, która będzie go podziwiać i o niego dbać.
Realizacja: Studia na plus, praca może nie aż tak dobrze płatna, ale nie traci impetu w szukaniu dodatkowych źródeł zarobku. Znajduje się i dziewczyna, choć już po tak długich poszukiwaniach, że może daleko jej do wymarzonego ideału.
Błąd w świetlanej wizji: Kobieta to nie plastelina. Dziewczyna stara się bardzo dostosować do jego oczekiwań, ale to wciąż nie to, czego by pragnął. W dodatku tej forsy nigdy nie tyle, co by się chciało.
Skutek: Wojtek ma to czy tamto, ale nigdy to, czego by pragnął. Bywa smutnawy i nie jest pewien, czy to, co ma, nazywa się szczęście.

Casus III: Martha
Jest z Danii. Nie umie nigdzie zagrzać miejsca na dłużej. Jej mózg to niestygnący gejzer pomysłów. Chce robić coś ciekawego, podkręcającego adrenalinę w żyłach. Nie jest może piękna, ale facetów do niej ciągnie.
Jej plan: zostawić kraj rodzinny, pojechać do jakiegoś egzotycznego miejsca, gdzie będzie mogła realizować swoje oryginalne pomysły, a wszyscy będą nimi zachwyceni, choćby dlatego, że jest tak kolorowa…
Realizacja: Wybiera Polskę. Dosyć szaro tu, ludzie nie rwą się do performanców, a na wernisażach trzeba pić gorzałę z ziemniaka. Szczęśliwie, są dość serdeczni, zwłaszcza jeden. Pobierają się, na świat przychodzą kolejne dzieci, czworo w sumie. To dla nich Martha robi w domu teatry, wernisaże i dania spożywcze w kształcie okrętów na morzu.
Błąd w świetlanej wizji: Polska to nie najlepszy kraj dla oryginałów. Tu nie podziwia się ludzi za talent i zapał, ich oryginalność ocenia się wymownym kółkiem na czole.
Skutek: Martha i tak jest szczęśliwa. Dzieci rosną fajnie, jej potrzeba artyzmu realizuje się na co dzień – przy robieniu kolorowych kanapek i śpiewaniu z maluchami. Myśli o sobie: „jeszcze nie umieramy, jeszcze w zielone gramy, jeszcze się spełnią nasze świetne sny, marzenia plany”, bo uczyła się języka na klasycznych polskich piosenkach kabaretowych.

A teraz moje pytania:
1. Czy chcieliby Państwo rozpisać swój plan i jego realizację według powyższego schematu?
2. Czy znają Państwo choć jednego człowieka, u którego w rubryce „błąd w świetlanej wizji” pojawi się wpis: nie było żadnego błędu?

Na koniec, niezależnie od tego, jak długa byłaby Państwa notka w tej właśnie rubryce, życzę Państwu poczucia szczęścia. Nawet jeśli płynie ono poniekąd właśnie z tego, że plan się nie udał w stu procentach.

ZK

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s