Intelektowi na ratunek

Żyjemy szybko, to żadna nowość. Ostatnio dzięki chwilowemu spowolnienie rytmu, spowodowane koniecznością podróży miejskim autobusem, zaczęłam się zastanawiać nad zmianami, jakie powoduje to w naszej konstrukcji intelektualnej.

Autobus nawet był dość komfortowy, choć doskwierał w nim nieznośny upał. Klimatyzacja, która podobno montowana jest w solarisach, służy głównie przyznawaniu premii za oszczędności paliwa z powodu niewłączania jej przez zapobiegliwych kierowców. Autobus jechał więc w swoim normalnym tempie, czasem korkując się w newralgicznych punktach dzielnicy. Jak zwykle, „żeby nie marnować czasu”, słuchałam radia z telefonu. Przyglądałam się twarzom współpasażerów, wyglądałam przez okno, podziwiając niekończące się roboty drogowe…

I oto nagle, z powodu brzmienia jakiejś nostalgicznej melodii zaczęłam sobie przypominać, co robiłam podczas jazdy autobusem kilka lat temu. Co robiłam?

Otóż, jeszcze kilka lat temu, jadąc autobusem, MYŚLAŁAM. Tak, współczują mi Państwo, że teraz już nie myślę. Jakże tam! Myślę; o sprawach codziennych, namacalnych, organizacyjnych. O ściśle zaplanowanych kolejnych punktach tygodniowego planu działania.

Ta chwila refleksji wzbudziła we mnie tęsknotę za myśleniem zupełnie innego typu. Przypomniało mi się, jak zastanawiałam się nad przeczytanymi lekturami, meandrami zachowań bliskich, czasem nawet przychodziły mi do głowy poetyckie strofy, które notowałam na kartkach z notesu, a potem „szlifowałam” wieczorami w miłe wierszyki… Zdarzało mi się też zastanawiać nad pytaniami natury uniwersalnej np. od czego zależy, co spotyka w nas życiu; od nastawienia, palca Bożego, czy jeszcze zupełnie innych czynników? Myślałam o filmach, które oglądałam w kinie (a nie na DVD), o projektach drobiazgów plastycznych, które w wolnych chwilach, własnymi rękami tworzyłam.

Co się stało, że ten typ myślenia został w moim mózgu zdegradowany do roli karzełka? Dlaczego nie brakuje mi tego rodzaju refleksji jak powietrza? Moje usprawiedliwienia to pośpiech, fakt, że pracując wciąż głową, mam odruch „wyłączania” szarych komórek jako formy relaksu. Każdy kwadrans jest ściśle zaprogramowany, a gdy mam chwilę „lenistwa” w autobusie, odruchowo zajmuję mózg radiem.

Moja rezolucja brzmi więc: niemyśleniu stanowcze nie! Obudzić uśpione rejony wrażliwości, wrócić do swego intelektualnego „sam na sam”. Myślę, że ten pomysł może być inspirujący nie tylko dla mnie.

ZK

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s