Biuletyn w occie

Jesień – czas zbiorów. Pachnie już trochę deszczem, a w sadach drzewa owocowe uginają się pod ciężarem napędzonej letnimi upałami obfitości. Dobrze, ale jaki to ma związek z biuletynami firmowymi?

Czy mają Państwo działkę lub ogród? Ja mam i stąd pojawił się w naszej rodzinie problem przesytu bogactwem. Drzewa na działce obrodziły tak bardzo, że gałęzie niektórych z nich się połamały, a duża skądinąd wspólnota pokoleń nie jest w stanie ich przejeść, zamarynować, przesmażyć na dżemy… Łzy się cisną do oczu; piękne fioletowe śliwki rozduszamy stopami w trawie, a wokół spadających z jabłonki kul gromadzi się rój os. Pojawił się więc odruch, niejako naturalny; podzielmy się. Zaprośmy sąsiadów, krewnych – niech zabierają, ile mogą i też chrupią, smażą, marynują.

Zaraz zapytają Państwo: „Dobrze, ale jaki to ma związek z biuletynami custom publishing?”. Już wyjaśniam. W naszej wieloletniej pracy w miarę gromadzenia doświadczeń, poszerzania wiedzy, gromadzimy coraz bogatszą „bibliotekę myśli i sposobów”. Myślę, że dotyczy to nie tylko naszej firmy. Jesień to dobry moment, żeby sobie te wszystkie wiadomości w myślach uszeregować, opisać jak nalepki słoików z przetworami. Zobaczyć, ile mamy „dżemów”, ile „kompotów”, a ile „gruszek w occie”.

Załóżmy tutaj, że pod hasłem „dżem” umieścimy bogatą historię naszych kontaktów z mediami i innymi firmami. Pod nalepką „kompot wiśniowy” niech znajdą się sposoby na kontakty z podwładnymi, zwierzchnikami i wszelkimi współpracownikami wewnątrz i na zewnątrz firmy. W dziale „marynaty” niech zagoszczą wszelkie nasze, wypracowane przez lata, świetne metody i techniki, które stosujemy w codziennej pracy po to, by była ona bardziej wydajna, efektywna i satysfakcjonująca.

Teraz może pojawić się myśl: „Na marynaty nie wystarcza już miejsca w spiżarce. Mam ich strasznie dużo…”. No, cóż, to chyba dobra chwila, by pójść za przykładem mojej rodziny. Podzielić się. Jasne, że mamy w tym zbiorze wyjątkowe okazy, których nie tylko nie chcielibyśmy oddać, ale nawet pokazać innym. Myślę, że jest jednak sporo takich „marynat”, które choć przygotowane przez Państwa, według własnej, unikatowej receptury, mają charakter niezmiernie uniwersalny. I że nawet chętnie zaprezentowaliby je Państwo szerszej grupie „degustatorów” i naśladowców.

ZK

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s